
W środę wieczorem, w centrum Warszawy, stanęłam na wolnym miejscu parkingowym, by zarezerwować je dla kolegi, który miał za chwilę podjechać. Nagle pojawił się inny kierowca z zamiarem zaparkowania tamże. Poprosiłam bardzo grzecznie i serdecznie o poszukanie innego miejsca, wyjaśniając, że tego wolnego przed hotelem potrzebuję na auto kolegi, który już tu jedzie, i z którego wypakujemy służbowe przedmioty targowe. Odmówił równie grzecznie, oświadczając, że rozumie, jednak przyjechał tu do pracy, za chwilę zaczyna i nie może szukać innego miejsca. Odsunęłam się więc, a on zaparkował i poszedł.
Zlustrowałam go dokładnie i wraz z wkurzeniem, które odebrało mi na chwilę rozum, przez myśli przeleciała mi następująca ocena sytuacji: oto gówniarz, który ma lat 20+ i już jeździ Audi, jakiego ja nawet nigdy nie widziałam, a także ubrany jest od stóp do głowy w markowe ciuchy, o których to marek istnieniu ja w jego wieku nawet nie wiedziałam – pewnie dziecko bogatych rodziców – nie jest w stanie sobie wyobrazić jak to jest czekać na cokolwiek i nosić cokolwiek i rozumieć cokolwiek, i ma czelność tak powiedzieć do kogoś starszego, i to kobiety, i …
A potem rozum mi wrócił tak nagle jak odpłynął. I byłam w stanie zreflektować się.
Asertywnie wyraziłam prośbę – stanowczo, łagodnie, bez lęku.
On asertywnie odmówił, realizując własną ważną potrzebę – stanowczo, łagodnie, bez lęku.
Ja tej odmowy nie przyjęłam – nieasertywnie, a nawet pasywno-agresywnie wylałam z siebie jad niczym nieuzasadnionej oceny człowieka, o którego życiu nie mam zielonego pojęcia, zalewając nim nikogo innego, jak tylko samą siebie.
I wtedy uświadomiłam sobie, że wkurzona byłam już wcześniej. Nie lubię pracować wieczorami, więc chciałam jak najszybciej załatwić temat. Mam także bzika na punkcie punktualności, a mój kolega w 90 na 100 przypadków spóźnia się na umówione spotkania. Biorąc to pod uwagę, zrobiłam sobie bufor na jego spóźnienia i w ten sposób oboje byliśmy na miejscu spóźnieni, co spowodowało dodatkową presję przygotowania stanowiska targowego na kolejny dzień. Chciałam to przyspieszyć rezerwując wolne miejsce, choć instytucja rezerwacji w taki sposób jak ja to zrobiłam nie istnieje.
Znam 5 praw człowieka asertywnego wg Herberta Fensterheima:
- Masz prawo do wyrażania siebie, swoich opinii, potrzeb, uczuć – tak długo, dopóki nie ranisz innych.
- Masz prawo do wyrażania siebie – nawet jeśli rani to kogoś innego – dopóki twoje intencje nie są agresywne.
- Masz prawo do przedstawiania innym swoich próśb – dopóki uznajesz, że oni mają prawo odmówić.
- Są sytuacje, w których kwestia praw poszczególnych osób nie jest jasna. Zawsze jednak masz prawo do przedyskutowania tej sytuacji z drugą osobą.
- Masz prawo do korzystania ze swoich praw.Taa … znam. Następnym razem zastosuję.